Chiny: Kolejne zamieszki po masowych zwolnieniach

 
Ponad 2000 osób protestowało wczoraj pod fabryką zabawek w Dongguan, w delcie Rzeki Zhujiang (Perłowej) w południowych Chinach w związku z żałosną wysokością odpraw, jakie zarząd fabryki wręczył na odchodne 596 zwolnionym w tym miesiącu pracownikom.

Wg rzecznika biura propagandy, konflikt wywołało 80 pracujących w fabryce robotników-imigrantów, wściekłych z powodu niskiego poziomu wypłaconych im po zwolnieniu rekompensat, którzy zmobilizowali swoich współbratymców i bezrobotnych i w tłumie zaatakowali zakład. Zdaniem lokalnych władz w proteście wzięło udział ok. 2000 osób, ok. 500 brało udział w ataku na fabrykę i późniejszych zamieszkach. W ich trakcie przewrócono policyjny samochód, demonstrantom udało się też wedrzeć do biur firmy, gdzie zniszczono komputery i sprzęt biurowy. Fabryka należy do koncernu Kader Holdings Company Ltd z siedzibą w Hong Kongu.

Dongguan jest jednym z głównych ośrodków przemysłu, miasto mocno ucierpiało w związku z nasilającym się globalnym kryzysem gospodarczym. Wiele z 7000 firm, które upadły bądź wyprowadziły swoje aktywa z Chin zatrudniało pracowników właśnie z tego regionu. W delcie rzeki Perłowej, wg rządowych i korporacyjnych szacunków pracę stracić może w najbliższym czasie kolejne 2,8 mln osób. W tym roku w Chinach zamknięto już 67 tys. fabryk.

Masowe zwolnienia i redukcje wywołały ze strony pracowników broniących swoich miejsc pracy i podstaw bytu falę protestów, buntów i strajków. W październiku 7 tys. osób zatrudnionych w fabryce Smart Union w Dongguan produkującej zabawki dla firm Mattel, Disney i Hasbro zaatakowało zakład i rozpoczęło okupację terenu fabryki i prowadzących do niej dróg dojazdowych domagając się wypłaty zaległych wynagrodzeń z 3 ostatnich miesięcy. Rząd zmuszony był zagwarantować pracownikom, ze otrzymają należne im pieniądze. W północnych Chinach doszło do masowych protestów i 2-dniowych zamieszek przeciw eksmisjom i prowadzonym przez rząd przymusowym wywłaszczeniom. Zostały one stłumione przez policję, która wykorzystała przeciw demonstrantom pociski z gazem łzawiącym. W czasie starć z funkcjonariuszami protestujący atakowali ich siekierami, łańcuchami i – dość nowatorsko - donicami.

Sytuacja na rynku pracy w Chinach, których gospodarka bazuje głównie na eksporcie i mocno odczuwa skutki światowego kryzysu, stale się pogarsza. Rośnie jednocześnie poziom samoorganizacji wśród walczących o swoje prawa pracowników, co stawia rządzącą partię komunistyczną w dość niekomfortowym położeniu.

źródło

homepage:: http://poland.indymedia.org read more: http://pl.indymedia.org/pl/2008/11/39860.shtml

add a comment on this article